wtorek, 21 października 2008

simplifying things

is there any reason to be unhappy?
no, not from buddhist perspective. which happen to be very useful in everyday life. thanks God somebody taught me this.
so after I made up my mind- I decided to be happy always- outcome was almost instant.
look what I found :)
http://southalltravel.co.uk/index.aspx
very very happy to see this :D

anyway- after some timing problems- maja's birthday, Eid, and finally xmas, we decided that my indian trip has to be delayed until the holiday's marathon is over.
first thing is our families comfort, the second, my own comfort. this way we'll save some money as well, as traveling in xmas season is always more expensive.

so I am simplifying things. there is so much to do, so let's see it as a set of goals and focus on achieving them one by one. simple huh? :D

zamierzam dokladnie opisywac co mnie spotyka w zwiazku z moja indianska eskapada. poniewaz rok temu blog nie istnial, a inne zapiski przepadly, porownam sobie oba szalencze wyskoki.

wydalam ponad 100 zl na przyprawy i ryz basmati. taka jest smutna rzeczywistosc fanatyka indyjskiego zarcia. nie da sie bez przypraw a to co mozemy dostac w polskim sklepie to kpina a nie przyprawy. kupowalam kiedys w fabryce smakow- teraz nie polecam nikomu! ostatnia ich przesykla z kardamonem to byla ZENADA- w Indiach cos takiego nadaje sie tylko do smietnika. zobaczymy co bedzie teraz.

piątek, 17 października 2008

feeling of helplesness

don't you just hate that?

I certainly do. the weirdest weather you could imagine happened today.
the temperature much lower than yesterday, strong wind, one minute raining cats and dogs the very next sunshine! and we've observed rainbow, in the middle of October.
so the mixture of darkness, golden light everything.

and I feel so exhausted helpless hope is gone and so are all good feelings that kept me alive for last week. and they are all gone for no reason. well maybe there are good reasons, who knows?

I am just stuck in one piece of my mind; that piece is called India. looks like my whole so-called real life is an illusion, a dreamless sleep. a period of waiting without living. I realised not so long time ago, that I just spent this whole year! I just spent it, now it is gone and there is nothing left. completely empty time. void. meaningless. terrifying!

so now consider my complaining closed- for now.
yeah I wonder how long am I going to deal with this. am I really that strong or am I really that stupid.

good bye my good people. love you all.

sobota, 11 października 2008

się zagłębiam

w meandry internetowej Ummy.

pożeglowałam dzisiaj po rozmaitych muslimskich blogach, myśl pierwsza- uzupełnić swoje linki, myśl druga- nie chce mi się.
no i myśl trzecia- czy wszystkie muslimki bawią się na polyvore? ja też! się bawiłam, no i przydało się do ozdobienia mojego desi-forum.
ale! trendy muslimowo hijabowe. czy iść w tradycyjne, folkowo- etniczne klimaty, czy w stronę casual hijabi look :D modern muslima lol ach te dylematy.
zazwyczaj myśląc o hijabie ostatnią rzeczą jaka może przyjść do głowy przeciętnej polskiej osobie jest moda i trendy. a tu trzeba być up-to-date; my tu tak eksperymentujemy nieśmiało z chustkami, ale na Zachodzie to już rynek z wybrednymi konsumentkami, są hijabi stores, fashion magazines, i cala masa fashion blogs.
na przykład: http://scarfacefashionhijab.blogspot.com/
a my tu takie nieprofesjonalne lol :D

jak zapałam miłością do jakiejś chustki to noszę non stop. ostatnio, szyfonowa, duża, kwadratowa, leciutka, w kolorze kawy z mlekiem, plus dyskretny wzór - zarys bordowej róży; jednej, na samym dole, to jest w rogu chustki. jest piękna, ale nie sama w sobie, jej piekno polega na tym, ze jest miękka, lejąca się, i pieknie się układa.

bo chustki mają swoje dobre i złe dni, każda muslima to wie... czasem założy się od niechcenia i byle jak, i siedzi na głowie jak jakieś dzieło sztuki, aż się nie chce zdejmować, a czasem stoisz przed lustrem i upinasz 7 razy z rzędu i wyglądasz jak babina z Kuczebina.
rozpacz!

a ten blog dał mi dzisiaj mnóstwo radości
http://scarfacewearingaheadscarfinamerica.blogspot.com/
czego i Wam życzę :)

piątek, 10 października 2008

o terminach

kiedy to ja sie do Indii wybieram.
wersja optymistyczna- trzecia dekada listopada, wersja mniej optymistyczna, acz wciąż przyjemnie łechcąca świadomość- początki stycznia.

kto chce jechać ze mną, ręka do góry :D

plan jest następujący- polecieć przez Delhi, poswięcić dzień, trzy na zwiedzanie, potem Bombaj, inshaAllah dać radę w konsulacie, posiedzieć tam- zagrać kawałek tłumu w filmie- podobno za dzień zdjęciowy gori statystom płacą w bollywood 3 tys rupii /nie dodam- only :D /
a ja cóż, nie będę zaprzeczać, urodziłam się na gwiazdę filmową...

schodząc na ziemię, oj oj, jak ja strasznie chcę do Indii! pomijając nawet małżona, tęsknię za Indiami bardziej niż... niż. nie wiem niż co. ale nostalgia się zwiększa i tak sobie przypominam, że w tamtym roku wybierałam się do indyjskiej ambasady z wypełnionymi po anglicku formularzami wniosku o wizę.

tesknię nawet za bombajskim smrodkiem, a jak słyszę klakson na ulicy to mi się zbiera na płacz.
nawet śnią mi się Indie. nawet jesli ominie mnie Czerwony Fort, Taj Mahal, Kerala, Goa a niech tam! i Pune odżałuję! i trzeba się będzie ograniczyć do Bombaju, to i tak będzie pieknie, moi państwo, pieknie!

no więc, kto chce jechać ze mną? przeżyć tą niezapomnianą chwilę pierwszego chaustu indyjskiego powietrza i - przeżyć, powtarzam :D

a teraz niżej podpisana prosi muminow i muminki o szczere duaa, resztę zaś o trzymanie kciukow :)

środa, 8 października 2008

co nowego

nadchodzi jesień.

cóz za inteligentne zagajenie :D widać nawet po tym, że przeżywam wyraźny spadek formy intelektualnej. na szczęście zaświeciło słońce. aktualnie siedzę w domu chora, nawet nie to że mam jakaś dramatyczną dolegliwosć, po prostu stan podgorączkowy i strasznie jestem osłabiona.

cieszę się wiec jedną z nielicznychi chwil samotności.
mimo wszystko, nie jest tak źle jakby mogło być.

zastanawiam się nad następną podróżą do Indii ze szczególnym uwzględnieniem konsulatu w Bombaju. zobaczymy jak to się ułoży.

trudno w zasadzie napisać, co się przez wrzesień wydarzało, bo byłoby tego aż za dużo.
no i znudził mi się wrzesień tegoroczny.