a dzionek mija za dzionkiem :D
odkrywczo jak zwykle zauważam, że luty się rozpoczął.
dziwnie pełna dobrych chęci zrobiłam sobie w biurze przemeblowanko, jak na razie jestem zadowolona z efektów, mimo że komputer mi się dzisiaj kilka razy magicznie wyłączył.
ale nic to, takie drobnostki jak poplątane kable mnie nie zniechęcają.
wczoraj dziewczyny przyjechały odebrać swoje 23 sari, przyznaję, ciężko było się z nimi rozstać. odepchnęłam jednak od siebie po wielekroć pokusę rozpakowania ich wszystkich, rozwinięcia i pławienia się w nich. a była silna jak nie wiem! znaczy ta pokusa.
więc oddanie sari być może było czymś na kształt ratunku bo zwijanie sari na powrót, sari w liczbie 23, składanie ich po radosnym pławieniu i hasaniu byłoby zadaniem trudnym i czasochłonnym. i tak złożenie 5 czy 6 sprawiło, że bolały mnie ramiona.
a tak dziewczyny nakarmiłam i odziałam ;) to jest raczej wyprawiłam z 3 wielkimi siatami wypełnionymi sari do domu. po spędzeniu miłego wspólnego wieczoru.
a teraz kicham oj.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sari. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sari. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 3 lutego 2009
czwartek, 26 czerwca 2008
Angelina Jolie and Others Wearing a Sari
moje sari jest prawie identyczne jak to, które nosi Oprah :) cieniowany szyfon, różowo-łososiowy.
środa, 25 czerwca 2008
sari

taaak, temat rzeka. po pierwsze, sari jest najpiekniejszym kobiecym strojem jaki kiedykolwiek wymysliła ludzkość. najpiękniejszym i najprostszym. Z naprawdę nielicznymi wyjątkami każda kobieta wygląda w sari lepiej niżz w czym innym. A już na klawiaturę cisnęło mi się: po prostu cudnie! ale cóż. kiedyś ja głupia myślałam, że nie ma sensu najmniejszego przebierać się za kogoś, kim nie jestem, a nie jestem rdzenną mieszkanką Indii, Pakistanu, Nepalu, Sri Lanki czy też innego Bangladeszu. ale jak dostałam w prezencie swoje pierwsze sari, to no cóż, założyłam i co? nie chciałam już go z siebie sciągać, NIGDY! istnieje również sari_ologia stosowana, dowiadujesz się, że sari to nie takie proste zagadnienie, 6 metrów materiału i po sprawie. po pierwsze, jakiego materiału, jedwab, bawełna, żorżeta, krepa... brokat. w Hyderabad robią unikatowe sari łącząc cieniutką bawełnę z jedwabiem, łącząc, nie oznacza 'zszywając'- to ni mniej ni więcej a łączenie dwóch materiałów na etapie tkania. dwa, sari to też rekwizyty, bez których ani rusz. po pierwsze, choli, czyli malutka bluzeczka, może mieć rękawki albo i nie, dekolt, lub nie, warianty są przeróżne. po drugie, sari wymaga nałożenia halki, która ma do spełnienia kilka funkcji: po pierwsze, sprawia, że fałdy sari się ładnie układają i nie włażą między nogi, po drugie, jest nieprzezroczysta, a sari czasem przezroczyste bywa. po trzecie, na halce mocuje się fałdy sari, wkładając górną jego krawędź pod halkę. jest to ważne, bo sari się upina, sari to nie suknia, to 6 metrowy kawał materiału. dzięki temu upinaniu (a są rozmaite style) możemy osiągać różne efekty ha, artystyczne.
że niezorientowane w temacie Europejki zakupują sobie halki do sari myslac, ze to spódnice- bo halki do sari potrafią być piękne same w sobie. i tak zadowolone z siebie biegają po indyjskich ulicach wywołując sensację, o! gori (biała) lata w samej bieliźnie, ale czego tu się po gori można spodziewać?
osobnym tematem jest biżuteria, przede wszystkim bransoletki, o których brzękaniu powstają pieśni :D co jeszcze mogę powiedzieć o sari? czasem siedzę godzinami przed kompem oglądając zasoby wirtualnych sklepów z sari. wedding sarees, bridal sarees, zari sarees, bandhej sarees, traditional sarees, designer sarees, ...
"częsci" sari: border, pallu, body, sari ma ciało, i głowę, głowa to część, która malowniczo zwisa z ramienia, czasem bogato zdobiona, często w innym kolorze.
i nie ma kobiety, która na widok sari nie powie: "aaaaaaaaach!" :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)