kruche jest pojmowanie własnej tożsamości.
niedawno przy okazji oglądania Ogniem i mieczem zdałam sobie sprawę, że cokolwiek się nie miało wydarzyć, z mojego punktu widzenia ZAWSZE wygrają 'nasi'.
Polacy, wiadomo, jestem Polką.
Kozacy- a jakże! mam w sobie krew ukraińską.
wojska chana- no cóż, jestem muzułmanką. :D
każdy człowiek ma jakieś przekonanie o sobie, jestem tym i tamtym, spełniam takie a nie inne role, mam takie poglądy (najlepsze, bo moje własne). często gdybiemy, że czegoś nie zrobilibyśmy nigdy w życiu... a potem nadchodzi sytuacja, która pokazuje jasno, że nic o sobie nie wiemy.
fajnie, kiedy myślimy o sobie źle, a okazuje się jednak, że jest z nami znacznie lepiej. przez większość swojego życia byłam święcie przekonana, że mam same ograniczenia. teraz kiedy w sumie straciłam wszystko, okazuje się, że pojawiło się we mnie poczucie właśnie braku ograniczeń, i przestrzeń, która powoli wypełnia się pozytywnymi wydarzeniami. no przynajmniej takie mam wewnętrzne przekonanie ;)
myślę też sporo o wolności. nadchodzi do mnie słowami starych hipisowskich piosenek.
Janis śpiewała 'but I'd trade all of my tomorrows for one single yesterday... freedom is just another word for nothing left to loose'
a Marley... 'Won't you help me sing these songs of freedom 'cause all I ever have redemption songs'.
strata...wolność...odkupienie. inshaAllah.
'tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono' ukłony do samej ziemi dla W. Szymborskiej.
piątek, 16 października 2009
wtorek, 13 października 2009
nastrój Shantaramowy
hm blog zarósł kurzem... warstwa może z 10 cm gruba.
nadejszła wielkopomna chwila- jesienne doły które nastąpiły po dołach letnich.
więc przypominam wszystkim o książce Shantaram i jej bolesnym pięknie.
tak jak najlepsze filmy bollywood, które w pierwszej częsci osadzą niewinnego widza w złudnym poczuciu bezpieczeństwa aby w drugiej sprawić ze zlamie się jego nic nie podejrzewające serce. to samo zrobi z wami Shantaram.
w glowie mam wciaz jeszcze Rang de basanti... i wielka ochote na basmati.
nadejszła wielkopomna chwila- jesienne doły które nastąpiły po dołach letnich.
więc przypominam wszystkim o książce Shantaram i jej bolesnym pięknie.
tak jak najlepsze filmy bollywood, które w pierwszej częsci osadzą niewinnego widza w złudnym poczuciu bezpieczeństwa aby w drugiej sprawić ze zlamie się jego nic nie podejrzewające serce. to samo zrobi z wami Shantaram.
w glowie mam wciaz jeszcze Rang de basanti... i wielka ochote na basmati.
sobota, 25 lipca 2009
piątek, 26 czerwca 2009
nowe porządki
Miłe złego początki, lecz koniec żałosny- taka stara mądrość.
Nadszedł jednak czas, żeby pożegnać co stare - i uniknąć witania nowego jak długo się da.
Niniejszym ogłaszam, że wracam na stare śmieci i zaczynam robić tu porządki, inshaAllah.
Nadszedł jednak czas, żeby pożegnać co stare - i uniknąć witania nowego jak długo się da.
Niniejszym ogłaszam, że wracam na stare śmieci i zaczynam robić tu porządki, inshaAllah.
niedziela, 24 maja 2009
piątek, 27 marca 2009
no news
literally.
or too many ;) same thing- the outcome is I do not feel like adding anything here these days.
everything I plan, does not work out.
will be busy thinking where the problem is- no matter how much time it would take me.
best wishes
or too many ;) same thing- the outcome is I do not feel like adding anything here these days.
everything I plan, does not work out.
will be busy thinking where the problem is- no matter how much time it would take me.
best wishes
niedziela, 22 lutego 2009
and the Oscar goes to... A R RAHMAN!!!
a wlasciwie 2 oscary, za muzyke do slumdog millionaire i za najlepsza piosenke- jai ho, jak widac powyzej.
nikt pewnie nie uwierzy, ale jako rahmaniaczka i wielbiciekla ludzi w Indiach, ich niespotykanej kreatywnosci i pracowitosci, siedze tu sobie i lykam lzy wzruszenia, bo co jak co ale nagroda nalezy sie Rahmanowi i nalezy sie Indiom, czas najwyzszy!
extremely happy, conratulations A R Rahman, best wishes to India. Jai ho!
Subskrybuj:
Posty (Atom)